Elise Mertens pokonała Coco Gauff 6:3, 6:3 w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. Belgijka potrzebowała 78 minut, by po raz pierwszy wygrać z Amerykanką i zapewnić sobie ćwierćfinał z Igą Świątek.
Jak ustaliła redakcja sportradar.pl na podstawie oficjalnego protokołu WTA, Mertens zdobyła 58 procent wszystkich punktów, a Gauff 42 procent. Sam wynik nie pokazuje jednak najważniejszej różnicy: Belgijka miała mniej uderzeń kończących, ale znacznie lepiej kontrolowała ryzyko.
Dlaczego Mertens odwróciła historię meczów z Gauff?
Przed spotkaniem bilans bezpośredni wynosił 5–0 dla Gauff. W lutym w Dubaju Amerykanka obroniła przeciw Mertens trzy piłki meczowe i wygrała po tie-breaku drugiego seta. Tym razem nie było podobnego zwrotu, bo Mertens ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów do 11. Gauff popełniła ich 34.
Amerykanka miała 17 winnerów wobec 13 Belgijki, lecz ten atut został zneutralizowany. Szczególnie kosztowne były osiem podwójnych błędów Gauff; Mertens popełniła dwa. Wskaźnik winnerów do niewymuszonych błędów wyniósł więc około 0,5 u Gauff i 1,18 u zwyciężczyni. To wyjaśnia, dlaczego większa liczba efektownych zagrań nie przełożyła się na choćby jednego wygranego seta.
Statystyka punktów także potwierdza kontrolę Belgijki. Nie chodziło o pojedynczą serię ani jeden słabszy gem rywalki: Mertens wygrała 58 procent rozegranych punktów i utrzymała przewagę przez oba sety.
Co ten wynik oznacza dla Igi Świątek?
W ćwierćfinale Mertens zagra z Igą Świątek, która wcześniej pokonała Ivę Jovic 6:1, 6:3. Polka spędziła na korcie mniej czasu niż Belgijka i w swoim meczu nie straciła seta.
Świątek prowadzi z Mertens 2–0 w bezpośrednich spotkaniach, co przypomniała WTA w analizie po awansie Polki. Ten bilans nie przesądza jednak ćwierćfinału: Mertens właśnie przerwała serię pięciu porażek z Gauff, a jej przewagą w środowym meczu była dyscyplina w dłuższych wymianach i ograniczenie własnych błędów.
Dla sztabu Polki ważny będzie także kontrast stylów. Gauff próbowała skracać akcje i zakończyła mecz z dodatnim bilansem winnerów względem rywalki, ale nie utrzymała marginesu bezpieczeństwa. Świątek może więc szukać przewagi nie tylko tempem returnu, lecz również cierpliwym wydłużaniem wymian i zmuszaniem Mertens do gry z niewygodnych pozycji.
Najważniejszym pytaniem przed ćwierćfinałem będzie zatem nie to, kto potrafi uderzyć więcej winnerów, lecz kto lepiej ochroni drugi serwis i utrzyma jakość przy rosnącym tempie wymian. Dokładna godzina meczu Świątek–Mertens powinna zostać potwierdzona po publikacji kolejnego oficjalnego planu gier.