Elise Mertens zakończyła udział Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Pekinie, wygrywając w ćwierćfinale 7:6(0), 6:3 w godzinę i 50 minut. Wynik był niespodzianką, ale przebieg meczu pokazuje, że nie zdecydował jeden słabszy gem Polki, lecz wyjątkowo skuteczny serwis Belgijki i jej przewaga w krótkich momentach największej presji.
Jak analizuje sportradar.pl na podstawie oficjalnego raportu WTA, najważniejsza liczba nie dotyczy samych przełamań: Świątek przez cały mecz nie wypracowała nawet break pointa. Niezależne potwierdzenie wyniku i przebiegu spotkania opublikował także TVP Sport.
Serwis Mertens odciął Świątek od gry na returnie
Mertens wygrała 87 procent punktów po pierwszym serwisie — 33 z 38. Do tego dołożyła 24 kończące uderzenia przy 11 niewymuszonych błędach. Takie połączenie oznaczało, że Świątek rzadko dostawała drugi cios w wymianie po returnie i nie mogła regularnie spychać rywalki do obrony.
To szczególnie istotne w kontekście wcześniejszych meczów Belgijki. Przed ćwierćfinałem opisywaliśmy na sportradar.pl, jak Mertens ograniczyła błędy w spotkaniu z Coco Gauff. Przeciwko Świątek powtórzyła ten plan jeszcze dokładniej, choć Polka przystępowała do meczu po osiągnięciu 148 zwycięstw w turniejach WTA 1000.
Tie-break 7:0 ustawił cały ćwierćfinał
W pierwszym secie żadna zawodniczka nie straciła podania. Mertens miała dwie szanse na przełamanie, lecz ich nie wykorzystała. W tie-breaku Belgijka nie oddała jednak punktu i wygrała 7:0. Według WTA była pierwszą tenisistką, która wygrała tie-breaka do zera przeciwko Świątek na poziomie głównego cyklu.
Drugi set przyniósł jedyne przełamanie meczu. Mertens objęła prowadzenie 3:1, następnie utrzymała podanie do zera, a w ostatnim gemie odrobiła wynik 0:30. Świątek zakończyła spotkanie z ani jedną okazją na przełamanie. WTA wskazuje, że w meczu głównego cyklu poza Wielkimi Szlemami, rozgrywkami drużynowymi i igrzyskami przydarzyło się jej to wcześniej tylko raz — przeciwko Coco Gauff w Madrycie w 2025 roku.
Co ten wynik zmienił poza samym turniejem?
Dla Mertens było to pierwsze zwycięstwo nad Świątek w trzecim bezpośrednim spotkaniu oraz pierwszy półfinał WTA 1000 od 2021 roku. Belgijka pokonała w Pekinie kolejno trzy mistrzynie wielkoszlemowe: Jelenę Ostapenko, Coco Gauff i Świątek. Porażka Polki miała również skutek dla klasyfikacji Race: oficjalny raport WTA potwierdził awans Mirry Andriejewej i Lindy Noskovej do WTA Finals.
Najważniejszy wniosek nie brzmi więc, że Świątek przegrała przez pojedynczy tie-break. Mertens przez niemal dwie godziny nie dopuściła do presji przy własnym podaniu, a gdy Polka próbowała odrobić stratę w końcówce, wygrała cztery kolejne punkty. To był mecz rozstrzygnięty jakością pierwszego serwisu i dyscypliną w ofensywie, nie przypadkowym wahnięciem formy.
Zdjęcie archiwalne: Iga Świątek podczas turnieju w Cincinnati w 2024 roku. Fot. Andrewc013 / Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0; kadr dostosowany do formatu okładki.