Tenis

Kamil Majchrzak uratował Polskę w Pucharze Davisa — szczegóły meczu

Polska po zwycięstwie Majchrzaka zachowała szanse na awans, a o wyniku starcia z Australią zdecydują trzy niedzielne mecze.

Kamil Majchrzak uratował Polskę w Pucharze Davisa
Kamil Majchrzak uratował Polskę w Pucharze Davisa

Jak relacjonuje Sport.pl, reprezentacja Polski zakończyła pierwszy dzień rywalizacji z Australią w Grupie Światowej I Pucharu Davisa remisem 1:1. Po porażce Maksa Kaśnikowskiego z Alexem De Minaurem sytuację Biało-Czerwonych uratował Kamil Majchrzak. Polak przegrał pierwszego seta z Jamesem Duckworthem, ale odwrócił przebieg spotkania i zwyciężył 2:6, 6:3, 6:3.

Stawką polsko-australijskiej konfrontacji jest awans do przyszłorocznych kwalifikacji do turnieju finałowego Pucharu Davisa. Polska znalazła się w Grupie Światowej I po lutowym zwycięstwie 3:0 nad Egiptem. W Brisbane drużyna Mariusza Fyrstenberga występuje bez Huberta Hurkacza, dlatego rolę lidera przejął Majchrzak. Po dwóch sobotnich singlach żadna z reprezentacji nie wypracowała przewagi, a decydujące mecze odbędą się w niedzielę, pisze SportRadar.

De Minaur nie pozostawił Kaśnikowskiemu szans

Pierwszy punkt dla gospodarzy zdobył Alex De Minaur. Różnica rankingowa przed meczem była bardzo duża: Australijczyk zajmował dziewiąte miejsce w klasyfikacji ATP, natomiast Maks Kaśnikowski znajdował się na 231. pozycji.

Początek spotkania był wyrównany pod względem utrzymywania własnego podania, jednak w czwartym gemie De Minaur przełamał Polaka. Najdłuższa walka w pierwszej partii rozegrała się przy stanie 5:2 dla Australijczyka. Gem składał się z 13 punktów, a Kaśnikowski zdołał obronić dwie piłki setowe. Nie zmieniło to jednak przebiegu partii, którą De Minaur wygrał 6:3.

Australijczyk szczególnie skutecznie punktował po własnym serwisie. Wygrywał ponad 80 procent punktów zarówno po pierwszym, jak i drugim podaniu. W drugim secie jego przewaga była jeszcze wyraźniejsza. Kaśnikowski nie wypracował ani jednego break pointa, natomiast De Minaur wykorzystał trzy z czterech okazji na przełamanie.

Po 57 minutach dziewiąty zawodnik rankingu ATP zakończył spotkanie wynikiem 6:3, 6:0. Australia objęła prowadzenie 1:0 i przeniosła presję na Majchrzaka.

Majchrzak stracił sześć gemów z rzędu

Drugi pojedynek rozpoczął się dla Polski obiecująco. Kamil Majchrzak przełamał Jamesa Duckwortha i prowadził 2:1. Wtedy przebieg meczu całkowicie się zmienił. Australijczyk wygrał sześć kolejnych gemów, a Polak do końca pierwszego seta nie powiększył swojego dorobku.

W ósmym gemie Majchrzak obronił dwie piłki setowe i dwukrotnie znalazł się o punkt od utrzymania podania. Duckworth wykorzystał jednak trzecią okazję na zakończenie partii i zwyciężył 6:2. Jednym z jego najważniejszych atutów pozostawał serwis.

Podczas transmisji sposób gry Australijczyka oceniał komentator Dawid Olejniczak.

„Gra dosyć dynamicznie, dosyć siłowo, ale kiedy trzeba, to sięga po dynamiczne rozwiązania” — analizował Olejniczak.

Po utracie pierwszego seta Majchrzak musiał wygrać dwie kolejne partie, aby Polska nie zakończyła soboty ze stratą 0:2.

Polak odwrócił mecz i doprowadził do remisu

Duckworth rozpoczął drugiego seta od utrzymania serwisu. Majchrzak odpowiedział własnym wygranym gemem, przerywając serię sześciu kolejnych gemów zapisanych na konto Australijczyka. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:3.

Polak wypracował wtedy trzy break pointy. Przy dwóch pierwszych nie zdołał skutecznie odebrać serwisu rywala, ale za trzecim razem Duckworth posłał piłkę w siatkę. Majchrzak wyszedł na 4:3, utrzymał przewagę i zakończył drugą partię wynikiem 6:3.

Decydujący set ponownie przyniósł problemy. Po początkowych gemach serwisowych Majchrzak został przełamany i przegrywał 1:2. Odpowiedział natychmiastowym przełamaniem powrotnym, dzięki czemu Australijczyk nie zdołał utrwalić przewagi.

Szczególnie istotny okazał się siódmy gem. Majchrzak przy własnym podaniu przegrywał 15:40, co dawało Duckworthowi dwie kolejne okazje na przełamanie. Polak wygrał jednak cztery punkty z rzędu, obronił serwis i przejął inicjatywę w końcówce.

Majchrzak zwyciężył w trzecim secie 6:3, a całe spotkanie zakończył wynikiem 2:6, 6:3, 6:3. Dzięki temu Polska wyrównała stan rywalizacji z Australią na 1:1.

W niedzielę trzy mecze zdecydują o awansie

Kapitan reprezentacji Polski Mariusz Fyrstenberg powołał na spotkanie z Australią Kamila Majchrzaka, Maksa Kaśnikowskiego, Jana Zielińskiego, Karola Drzewieckiego oraz Jana Sadzika. W składzie zabrakło Huberta Hurkacza, który wraca po kontuzji i dostosowuje kalendarz startów do swojej sytuacji.

Przed rozpoczęciem rywalizacji Fyrstenberg wyjaśnił przyczyny nieobecności czołowego polskiego tenisisty.

„Wiadomo, że nie ma z nami Huberta, ale on — wracając po kontuzji — musi w tym sezonie odpowiednio nawigować swoim terminarzem” — powiedział kapitan reprezentacji.

Po pierwszym dniu wynik 1:1 pozostawia sprawę awansu otwartą. Niedzielną część rywalizacji ma rozpocząć debel, w którym Polskę reprezentować będą Karol Drzewiecki i Jan Zieliński. Następnie zaplanowano dwa spotkania singlowe: Alex De Minaur ma zmierzyć się z Kamilem Majchrzakiem, a Maks Kaśnikowski z Jamesem Duckworthem.

Zwycięzca całej konfrontacji zapewni sobie miejsce w przyszłorocznych kwalifikacjach do turnieju finałowego Pucharu Davisa.

Przypomnijmy, że wcześniej o tym pisaliśmy Magdalena Fręch odpadła w ćwierćfinale turnieju WTA w Guadalajarze po zdecydowanym zwycięstwie Jović.